sobota, 24 września 2011

"Dzień Drugi" ... "Sen"

Hmmm... Te dwa ostatnie dni od napisania poprzedniego postu były niemniej dziwne jak nawet dziwaczne...
wszystko odbywało się jakby pod żelazną kurtyną, przesłonięte z lekka mgłą tajemnicy.
Nic nie działo się jasno i konkretnie a wiele wątków nie zostawało często wyjaśnionych, wiele myśli nie do końca zrealizowanych, i nie wiele słów do końca wypowiedzianych. Snucie przemyśleń na ten temat zajmowało mi czasu tak wiele że przestałem odnajdywać się przez ostatni czas w przestrzeni.
Wypadłem jakoś z poczucia mojej materialności, z poczucia tego gdzie w danym momencie się znajduje.
Duszą i umysłem byłem w zupełnie równoległym świecie , co sprawiało że moje ciało nie do końca kontrolowane nie funkcjonowało tutaj tak jak powinno , wiele rzeczy robiłem podświadomie mając tylko widoczny zarys tej czynności.Wiele zadań wykonywałem pod osłoną niezrozumienia, z przymglonymi oczami, oczami przymglonymi ową tajemnicą, próbując przebić swój wzrok przez nią, chcąc dostrzec to co było dla mnie nie widzialne, przestałem widzieć i dostrzegać to co już potrafiłem zobaczyć. Przestałem postrzegać ludzi dookoła, otoczenie i rzeczywistość, przestałem postrzegać ją tak bardzo, że gdy teraz do niej wracam ,po dwóch dniach nieobecności , czuje się zupełnie wyobcowany.
Dwa ostatnie dni można by było określić mianem snu... snu , może koszmaru... Nie wiem czy był to koszmar iż przechodząc to nie czułem żadnego strachu, lęku czy nawet najmniejszego przerażania, natomiast nie był to też "sen" szczęśliwy gdyż nie towarzyszyła mi żadna radość czy zadowolenie.
Sny przychodzą do mnie często... miewam je codziennie, i z dokładnością co do jednego szczegółu potrafię je zapamiętać. Pojawia się tam wiele znaków i symboli które mają jakieś odniesienie do mojego rzeczywistego życia... co otem przejawia się w rzeczywistości...Czasami moje sny to ciąg obrazów, znaków, czy symboli które potem dane mi jest widzieć na jawie... A czasami sny to tylko krótkie historie przepełnione fantazją i magią... mnóstwem uczuć których nie mogę czuć w stanie świadomym....



Tytułem wstępu to tyle... w sumie tego co odnośnie się dzieje też powinienem nieco napisać.
Większość wydarzeń z tych ostatnich dni ,jak mówiłem , pamiętam tyle co przez mgłę...
Nie do końca już pamiętam co działo się w czwartek, wiem tylko tyle że wczoraj miałem praktyki , potem skoczyłem do Natalii projektować stroje...a dzisiaj ?

"...A dzisiaj budzę się tutaj, w zupełnie innym miejscu i czasie, zapomniałem gdzie jestem,coś jest znowu nie tak, znowu stanął czas, zapomniał to miejsce..."

Tyle mogę rzecz iż nie wiem co dalej mogę powiedzieć, wiele moich słów mogło być dzisiaj dla was już wystarczająco nie zrozumiałych więc może lepiej będzie gdyż nie będę już ciągnął tego posta kolejnymi wpisami w trudno złożonych zdaniach...

Zakładam że dzisiaj wieczorem pojawi się post, bo nie wykluczam iż dzisiaj nie wydarzy się coś równie dziwnego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz